Wywiad dla gazety „Nowe Info”

„Nowe Info” rozmawia z Jakubem Chełstowskim, prezesem Stowarzyszenia Tychy Naszą Małą Ojczyzną, do niedawna przewodniczącym Klubu Radnych TNMO w Radzie Miasta Tychy.

Nowe Info: – Nie był pan obecny na ostatniej sesji Rady Miasta Tychy, a ogłoszono wtedy, że przestał pan być przewodniczącym Klubu Radnych Tychy Naszą Małą Ojczyzną, czyli najsilniejszego ugrupowania opozycyjnego w Radzie Miasta Tychy. Czy doszło do pałacowej rewolucji?

Jakub Chełstowski: – Nie było żadnej rewolucji. Na początku kadencji umówiliśmy się w klubie, że przez dwa lata ja będę przewodniczącym, a później przejmie tę funkcję Dariusz Wencepel. Natłok spraw spowodował, że sprawa ta się przeciągała.

- To nie mógł pan już ten ostatni rok obecnej kadencji poprzewodniczyć klubowi?

- Pewnie tak by się stało, gdyby nie pilna konieczność wynikająca z niedawnej zmiany regulaminu obrad. W skrócie sprowadza się ona do ograniczania wypowiedzi radnych – mogą zabrać głos tylko trzy razy w jednej dyskusji. Jedynie na przewodniczących klubów nie nałożono takiego ograniczenia. Ze względu na obowiązki zawodowe nie mogłem być na ostatniej sesji. Zdarzyło się to pierwszy raz odkąd jestem radnym. Nie mogę zapewnić jednak, że taka sytuacja się nie powtórzy. Absencja przewodniczącego oznacza groźbę całkowitego zakneblowania naszego klubu, a na to nie mogłem pozwolić.

- Dlaczego nie przeciwdziałaliście ograniczaniu wypowiedzi radnych?

- Zapis kneblujący przeforsowała większość złożona z  Klubu Radnych Inicjatywy Tyskiej (popierających prezydenta Andrzeja Dziubę) i Platformy Obywatelskiej (będącej w koalicji z Klubem Inicjatywy Tyskiej), pokonując w głosowaniu radnych klubów Tychy Naszą Małą Ojczyzną i PiS. Dochodzi teraz na sesjach Rady Miasta Tychy do żenujących sytuacji, gdy przewodniczący Maciej Gramatyka (PO) z pomocą wiceprzewodniczącej Barbary Koniecznej (pro-prezydencki klub Inicjatywa Tyska) skupiają się na liczeniu ile razy radny zabrał głos, by zabronić mu wypowiedzenia się, gdy narzucony limit przekroczył. Radni PO i prezydenta Andrzeja Dziuby chętnie przedstawiają się jako obrońcy demokracji i samorządu. A jak wygląda to w praktyce najlepiej widać w Tychach: limit wypowiedzi i knebel. A przecież na sesjach dyskutuje się przede wszystkim o zaspokajaniu potrzeb mieszkańców.

- Jeśli praca zawodowa koliduje z wykonywaniem mandatu radnego, to należałoby zmienić pracę albo zrzec się mandatu.

- Potrafię tak zorganizować sobie czas, by obowiązki radnego wykonywać należycie. Mam duże doświadczenie, angażuję się w wiele projektów. Być może zabrzmi to nieskromnie, ale proszę mi wierzyć należę do bardzo nielicznego grona radnych, którzy od pierwszej do ostatniej strony czytają wszystkie dokumenty przesyłane przez prezydenta Tychów. Grono to prawie w całości składa się z radnych naszego klubu i klubu PiS.

- Zrezygnował pan z przewodniczenia klubowi, ale zachował fotel prezesa stowarzyszenia TNMO. Czy nie jest to próba kierowania klubem z tylnego siedzenia?

- Nie. U nas zawsze obowiązywała swoboda wypowiedzi. Traktuję to jako dużą wartość.

- Czy obecne roszady personalne związane są z przyszłorocznymi wyborami samorządowymi?

- W polityce nigdy nie mówi się „nigdy”. Czas pokaże, zostało jeszcze trochę czasu na podjęcie dobrych i mądrych decyzji, które będą najlepiej służyć naszemu miastu i regionowi.

- Skoro zaczął pan sporządzać bilans swoich wieloletnich poczynań, to czy ma pan jakieś osiągnięcia jako radny? Pana adwersarze twierdzą, że nie.

- Traktuję to jako objaw ich szczerej frustracji. Większość radnych zapomniała, że głównym ich zadaniem jest patrzenie władzy na ręce, badanie budżetu, kontrola, zadawanie pytań, składanie interpelacji, żądanie wyjaśnień – jednym słowem nadzór nad władzą wykonawczą tj. prezydentem miasta. I jestem naprawdę jednym z nielicznych radnych, którzy to od początkuobjęcia mandatu to robią.

- No dobrze, ale wymieni pan jakieś swoje konkretne osiągnięcie?

- Zawsze działaliśmy w grupie, a ja miałem zaszczyt przez wiele lat zasiadać w zarządzie stowarzyszenia i jemu przewodniczyć. Nasze sukcesy to uczciwa i ciężka praca radnych TNMO, zarządu oraz członków stowarzyszenia. Przykładów jest dużo. Chronologicznie patrząc to zacznijmy od wsparcia mieszkańców dzielnicy JUV-e (Jaroszowice, Urbanowice, Wygorzele) w sprawie poprawy bezpieczeństwa w tej dzielnicy. Organizowaliśmy wspólnie protesty i wnioskowaliśmydo władz miasta o zajęcie się tą sprawą, z uwagi na wieloletnie zaniechania na tej dzielnicy. Owoce tamtych wydarzeń to podpisanie w marcu 2017 umowy na dofinansowanie inwestycji pomiędzy Miastem Tychy a CUPT-em na modernizację Drogi Krajowej nr 44. Bardzo duża w tym projekcie zasługa Ministra Sportu i Turystyki Witolda Bańki oraz Sekretarza Stanu w Ministerstwie Energii Grzegorza Tobiszowskiego, że te rządowe środki zostały przyznane dla naszego miasta. Henryk Robert Drob, nasz radny w latach 2006 – 2010, intensywnie zabiegał o w/w inwestycję, o budowę szkoły w Urbanowicach (szkoła w końcu została wybudowana w 2016 roku) oraz szereg innych inwestycji. Składamy do władz miasta bardzo dużo interpelacji i wniosków na komisjach merytorycznych o konkretne rozwiązania, remonty i inwestycje. Z biegiem czasu cześć wniosków jest realizowana. Ostatnim przykładem jest mój wniosek z Komisji Finansów Publicznych o zwiększenie w budżecie środków na rok 2018 na konkursy dla stowarzyszeń sportowych i klubów sportowych. Uzyskałem odpowiedź, że w roku 2018 zwiększone zostaną środki o 400 tysięcy zł. Od lat mówiłem, że tych środków jest za mało, a główną część środków na kulturę fizyczną i sport pochłania spółka Tyski Sport. Na ukończeniu jest budowa Parku Wodnego w Tychach. Pomysł ten był główną osią kampanii samorządowej TNMO w 2010 roku. Byliśmy za realizacją tego projektu.

- W sprawy te zaangażowanych było wiele osób. Jest takie powiedzenie: „Zobaczyła żaba, że konia kują to sama nogi podstawia”. Czy nie jesteście takążabą, która podstawia nogi do podkucia podkowami zasług?

- Nie twierdzę, że tylko my działaliśmy na rzecz modernizacji DK44 i budowy szkoły, ale nasze działania były intensywne, zauważalne i skuteczne, dobrze przygotowane i udokumentowane. A sprawa szpitala wojewódzkiego w Tychach? Gdy szpital należał jeszcze do województwa śląskiego a marszałkiem był Adam Matusiewicz, jeździliśmy na sesje sejmiku protestować przeciwko złej sytuacji panującej w tej placówce. Między marszałkiem i nami trwała intensywna wymiana korespondencji. A gdy gruchnęła wieść, że marszałek chce sprzedać komukolwiek spółkę Megrez (do której szpital w Tychach należał) za ok. 6 mln zł, zorganizowaliśmy debatę okrągłego stołu w Tychach. Zapowiedzieliśmy referendum i protesty, pierwsze odbyły się pod Urzędem Miasta, zbieraliśmy podpisy, składaliśmy je Prezydentowi. Na skutek tego nacisku prezydent Tychów w końcu objął pierwszą część udziałów w Megrezie, a niedawno gmina Tychy przejęła pozostałą część udziałów i nieruchomość. Powiem więcej, gdyby nie twarda postawa Stowarzyszenia Tychy Naszą Małą Ojczyzną i Solidarności Regionu Śląsko – Dąbrowskiego, to szpital w Tychach przejąłby inny podmiot niezwiązany z miastem. Teraz miasto Tychy ma możliwość poprawy stanu ochrony zdrowia. Jeszcze zostałanierozwiązana sprawa poradni chirurgicznej dla dzieci, obecnie dzieci w poważniejszych sprawach są nadal kierowane do Ligoty. Wierzę, że i ta sprawa znajdzie swój pozytywny finał. Zebraliśmy ponad 10 tysięcy podpisów w tej sprawie, które zostały złożone do Prezydenta Miasta.

- Czy Andrzej Dziuba, prezydent Tychów, ma w pana oczach jakieś zasługi?

- Niewątpliwie. Jego sukcesem jest dokończenie skanalizowania miasta, bardzo duża inwestycja. Tyska komunikacja publiczna dysponuje nowoczesnym taborem autobusowym, najlepszym w kraju. Cieszy zagospodarowanie terenów nad Jeziorem Paprocańskim, popularność tego miejsca wzrasta z roku na rok, a w mojej ocenie ma niesamowity i jeszcze niewykorzystany potencjał.

A co smuci?

- Chociażby jakość wody w tym jeziorze. Tutaj mamy klęskę. I nic nie zapowiada, by w najbliższym czasie sytuacja miała się zmienić, problem jest szerszy. Tyszanie odwykli od postrzegania Jeziora Paprocańskiego jako kąpieliska. Trudno odzyskać utraconą reputację. Twierdzę, że na razie z naturą nie można wygrać. Dlatego postulujemy, aby wybudować w Paprocanach odkryty basen kąpielowy. Władze rozpatruję ten wniosek. Jednak na gruntowne rozwiązanie problemu potrzeba setek milionów złotych. Trudno nie wspomnieć też o niechęci prezydenta w kwestii budowy obwodnicy dla miasta.

- Chyba nie chce pan powiedzieć, że prezydent nie chciałby dla Tychów obwodnicy? Ten zarzut brzmi absurdalnie…

- Twierdzę, że prezydent nie chce obwodnicy, bo gdyby naprawdę chciał (a wspominał o tym krótko jedynie w 2002 r.), to podjąłby jakieś konkretne działania. Znam wiele mniejszych od Tychów miast, których włodarze z uporem, czasem przez wiele lat, konsekwentnie walczyli o duże inwestycje drogowe. I wywalczyli. Liczy się determinacja w dążeniu do wytyczonego celu. A co prezydent Tychów zrobił w tej kwestii w ciągu ostatnich 15 lat? To stracony czas. Zresztą słyszałem argumenty prezydenta, że Tychom obwodnica nie jest potrzebna, bo miasto ma dobre wskaźniki komunikacyjne. Nie zgadzam się z tym.

- Prezydenta Tychów cenią w metropolii śląsko-dąbrowskiej, został wiceprzewodniczącym tamtejszego zgromadzenia. Czy metropolia, pana zdaniem, jest Tychom i Śląskowi potrzebna?

- Gratuluję Prezydentowi wyboru na tą funkcję, mam nadzieję, że przyniesie to Tychom realne korzyści. Stare przysłowie mówi, „że czas jest ojcem prawdy”. Moje oczekiwania wobec metropolii są duże, ale gdy widziałem jak obsadzały się jej władze (zarząd), to mam poważne wątpliwości, czy sam model jest dobry.

- Co panu przeszkadza w ludziach, których wybrano do władz metropolii?

- Jak słyszę, że są to niezależni, niepolityczni specjaliści to ogarnia mnie śmiech. Przewodniczący zarządu metropolii Kazimierz Karolczak do niedawna jeszcze nosił legitymację Sojuszu Lewicy Demokratycznej i zasiadał we władzach tej partii. Krzysztof Zamasz, inny członek zarządu kojarzony bardzo mocno jest z Platformą Obywatelską.

- A jak pan ocenia zamierzenia władz metropolii: wprowadzenie jednego biletu i jednego organizatora komunikacji?

- Jeśli nie wprowadzi się konkurencji na liniach przewozowych poprzez organizację przetargów na obsługę tych linii, nic się nie zmieni. To podstawa budowy zdrowej komunikacji publicznej, bo opartej na zdrowych finansach. Czekam na konkretne propozycje. Na złych fundamentach niczego trwale się nie zbuduje. Tymczasem władze metropolii skupiają się nie na tym co trzeba. Z pierwszych zapowiedzi wynika, że zarząd chce przejąć np. Park Kultury i Wypoczynku, czyli chce zostać zarządcą nieruchomości. Po co? To przecież typowe mnożenie bytów. Prezydent RP Andrzej Duda, rząd Prawa i Sprawiedliwości oraz sejm dały mieszkańcom Śląska i Zagłębia dobre narzędzie w postaci metropolii. To coś więcej niż autonomia, metropolia stanowi realne narzędzie do zbudowania bardzo mocnej pozycji województw Śląskiego w kraju. Obecny zarząd metropolii wpadł w ręce nomenklatury o niereformowalnych nawykach. Natomiast obecne władze województwa Śląskiego (szczególnie koalicjanci Platforma Obywatelska i Ruch Autonomii Śląska ) jest bardzo szkodliwa dla regionu. Jestem bardzo zażenowany pomysłami i koncepcjami zgłaszanymi przez RAŚ i PO. Nie mają pomysłu na stabilny i pełny rozwój Śląska. Polityka którą wspólnie prowadzą, nie służy regionowi. Zapowiedzi, obietnice, koncepcje, założenia – podsumowując trwanie na stołkach. Jeszcze ostatnie poparcie RAŚ-u dla tego co się dzieje w Katalonii, utwierdza mnie w przekonaniu że uprawiana jest czysta i niebezpieczna polityka! A gdzie w tym wszystkim Śląsk i sprawy jego mieszkańców? Dowodem na to, jest komunikat medialny ze wspólnego posiedzenia władz metropolii i władz województwa który pokazuje, że oba te podmioty chcą współpracować m.in. w sprawie Stadionu Śląskiego czy Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów. Metropolia nie powstała po to by zarządzać Parkiem Śląskim, Stadionem czy współdecydować co z GPW. Komunikat ten pokazuje, że poza wspólnym biletem władze metropolii i województwa nie mają żadnego sensownego pomysłu dla Śląska. A o wspólnym bilecie dyskusja już trwa od wielu lat, jak widać bez żadnego efektu.

Rozmawiał: Zdzisław BARSZEWICZ

Podziel się:
Udostępnij na Facebooku! Wykop to Dodaj do Twittera!