Przychodzi Andrzej Dziuba do radnego z propozycją…rezygnacji z mandatu radnego!

9 grudnia 2015 roku ukazał się bardzo ciekawy wywiad z Klaudiuszem Slezakiem – Przewodniczącym Klubu Radnych PO w Radzie Miasta Tychy. Z wywiadu możemy się dowiedzieć, że Prezydent Tychów Andrzej Dziuba zaproponował Radnemu Klaudiuszowi Slezakowi stanowisko Prezesa gminnej spółki TLT. Gdyby oferta została przyjęta, to wówczas radny musiałby złożyć mandat. Radny Klaudiusz Slezak wolał jednak skromny mandat radnego niż stanowisko prezesa gminnej spółki. Metoda opisana powyżej pokazuje mechanizm od lat niszczący samorząd naszego miasta. Smutne jest to, że propozycję taką przedkłada Radnemu Miasta Tychy Prezydent Tychów Andrzej Dziuba. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że w przypadku rezygnacji z mandatu Radnego Klaudiusza Slezaka jego miejsce zajęłaby Jolanta Mrówczyńska – jedynka PO w okręgu 4 która przegrała wybory z Radnym Slezakiem – pomimo gigantycznej kampanii którą prowadziła w czasie wyborów samorządowych. Zachęcam do przeczytania całego wywiadu który ukazał się w lokalnym Tygodniku Echo 9 grudnia 2015 r. nr 49. Wywiad przeprowadził Pan Zdzisław Barszewicz.

Klaudiusz SLEZAK, lat 58, szef Klubu Radnych PO w Radzie Miasta Tychy, członek zarządu PO w Tychach; absolwent Uniwersytetu Śląskiego (Wydział Nauk Społecznych) oraz Śląskiego Uniwersytetu Ekonomicznego (zarządzanie).

- No to jest ta koalicja z prezydentem Tychów, czy nie?
- Koalicji nie ma. Prezydent Andrzej Dziuba wypowiedział nam ją na spotkaniu 24 listopada, po czym zabrał swoich radnych, czyli członków Klubu Inicjatywa Tyska, i wyszedł z sali.
- O co poszło?
- Chodziło o projekt wyrównujący diety radnych, na którym skorzystali przede wszystkim dyskryminowani do tej pory radni opozycji. Autorem tego projektu byli radni PiS, Tychy Naszą Małą Ojczyzną, PO, ale na sesji Rady Miasta za uchwałą głosował też jeden radny KIT.
- Prezydent tłumaczył dlaczego projekt ten aż tak bardzo mu się nie podobał?
- Zamiast merytorycznie dyskutować pouczał nas, szantażując rozwiązaniem koalicji. Nie przyjmował żadnych argumentów. Powtarzał tylko, że mamy wyjść, zastanowić się i wrócić z prawidłowym, czyli zgodnym z jego wolą stanowiskiem. Wobec takiej postawy radni PO stwierdzili, że z projektu się nie wycofują. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że prezydent zrywa koalicję.
- Ładnie pan to opowiada, ale z tego co wiem prezydent na was krzyczał. Często to robił?
- To spotkanie było dla nas, a szczególnie dla mnie, bardzo przykre. Nie chciałbym ujawniać aż takich szczegółów. Powiem tylko możliwie najdelikatniej, że już wcześniej prezydentowi zdarzało się mówić do nas podniesionym głosem.
- Czy to prawda, że podczas waszego koalicyjnego spotkania prezydent stwierdził, że od dawna ma dla pana gotowy kontrakt na stanowisko prezesa Tyskich Linii Trolejbusowych Sp. z o.o., ale teraz to nigdy już tego kontraktu pan nie dostanie, i uzyskał odpowiedź: „Panie prezydencie, pan udawał, że chciał mi ten kontrakt dać, a ja udawałem, że jestem nim zainteresowany”?
- Nie będą ukrywał, że to prawda. Stanowisko prezesa TLT po raz pierwszy zaproponowano mi w styczniu br., miesiąc po złożeniu ślubowania radnego. Przyjęcie tej propozycji wiązało się ze złożeniem mandatu radnego, bo nie można być jednocześnie prezesem gminnej spółki i radnym. Już wtedy odmówiłem. Wolałem być skromnym radnym niż prezesem.
- W popularnym polskim serialu „Ranczo” zrealizowano plan wymyślony przez niejakiego Czerepacha pozbycia się w białych rękawiczkach radnego Myćki. Władze zaproponowały, by firma Myćki wykonywała intratne zlecenia gminy. Radny połakomił się na tę propozycję, aby ją realizować zrezygnował z mandatu, a później, jak już radnym nie był, zlecenia mu odebrano. Znał pan casus Myćki, słysząc propozycje prezydenta objęcia stanowiska prezesa TLT?
- Znałem. Oglądam „Ranczo”. Casus, o którym pan wspomniał, jest powszechnie stosowany w gminach. Najpierw radnym coś się proponuje, a później, gdy przyjmą podarunek, prezydent albo trzyma ich na krótkiej smyczy, albo de facto usuwa z rady.
- Komu, pana kosztem, szykowano miejsce w radzie?
- Nie chcę tego tak określać. Powiem tylko, że pod względem liczby zdobytych głosów pani Jolanta Mrówczyńska uplasowała się tuż za mną i to ona przejęłaby mój mandat.
- Mówi pan, że koalicji nie ma, ale radni PO nadal obsadzają dobrze opłacane funkcje w Radzie Miasta. Do tego Miłosz Stec, przewodniczący PO w Tychach, wciąż jest wiceprezydentem…
- Jestem przewodniczącym komisji rewizyjnej i na wprowadzonym nowym systemie diet nie skorzystałem ani grosza, tak jak inni szefowie komisji i przewodniczący RM. Po likwidacji wcześniejszego systemu kija i marchewki poprzez spłaszczenie różnic w wysokości diet radnych, dzisiaj obojętne jest czy sprawuje się funkcję szefa komisji, czy jego zastępcy. A i dieta szeregowego radnego niewiele odbiega od tych wielkości. Dlatego odwoływanie szefów komisji wydaje się dzisiaj bezcelowe. Pamiętam poprzednią kadencję Rady Miasta, kiedy to, przy obowiązywaniu starego systemu diet, w pokoju nr 305 ratusza ówczesny prezydencki radny Michał Gramatyka poniżał nas mówiąc, że dysponując głosami radnych PiS, radni PO są prezydentowi do niczego niepotrzebni. Już wtedy nie chcieliśmy być popychadłem i ogłosiliśmy wyjście z koalicji.
- Dlaczego nie zaproponowaliście zrównania diet do tych najniższych, ale do najwyższych. Byłoby równie sprawiedliwie, a do tego taniej?
- Rozważaliśmy taką opcję, ale w toku dyskusji uznaliśmy, że byłoby to obniżenie rangi Rady Miasta i wprowadzenie mechanizmu selekcji negatywnej wśród kandydatów na radnych przy następnych wyborach. W sumie nie byłoby to dobre dla samorządności. Proszę zwrócić uwagę na diety w innych miastach, np. w Dąbrowie Górniczej. Są znacznie wyższe od tyskich. Głównym celem przeprowadzonej przez nas małej rewolucji było odebranie prezydentowi kija i marchewki, chcieliśmy aby nie było więcej handlowania stanowiskami w Radzie Miasta. O tych propozycjach i praktykach na sesji RM mówiła pani radna Edyta Danielczyk. Nikt jej nie zaprzeczył.
- Słyszałem o wysiłkach szefa PO w Tychach zmierzających do pogodzenia się z prezydentem…
- Sama zgoda nie wystarczy. Nie ma powrotu do starych warunków. Nie może być tak, że będziemy poniżani i obrażani i jednocześnie będziemy udawać że nic się nie stało. Koalicji na dzień dzisiejszy nie ma. Myślimy o innych rozwiązaniach w Radzie Miasta.

Podziel się:
Udostępnij na Facebooku! Wykop to Dodaj do Twittera!